START Aktualności Prezydent Częstochowy odwołany w referendum

Wspieramy:

1% dla częstochowskich OPP

Akcja Masz Głos Masz Wybór

Sprawdź swój Samorząd...

www.ngo.pl

Stowarzyszenie CAL

Stowarzyszenie Projekt Polska

e-głosowanie w Polsce

CZPES

Prezydent Częstochowy odwołany w referendum Drukuj Email
Wpisany przez Tomasz.Kubat   
poniedziałek, 16 listopada 2009 10:00

 

PrezydentWrona

Prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona został odwołany ze stanowiska w niedzielnym referendum - to oficjalny wynik głosowania podany przez częstochowską delegaturę Krajowego Biura Wyborczego (KBW). Za odwołaniem Wrony opowiedziała się zdecydowana większość wyborców, którzy wzięli udział w referendum.

 
Jak powiedział PAP dyrektor delegatury KBW Andrzej Jedyk, po przeliczeniu wszystkich głosów okazało się, że do urn poszło blisko 42 tys. wyborców. Za odwołaniem prezydenta zagłosowało 39 284 z nich, przeciwko było 2259. Frekwencja wyniosła 21,32 proc.

"To już ostateczne i oficjalne wyniki referendum" - powiedział Jedyk.


Uprawnionych do udziału w głosowaniu było ponad 196 tys. mieszkańców miasta. Aby referendum było ważne, musiało w nim wziąć udział co najmniej 30 788 wyborców. To 3/5 liczby osób biorących udział w drugiej turze wyborów z 2006 r., w których Wrona został wybrany na prezydenta.

W ciągu 90 dni w Częstochowie powinny odbyć się przedterminowe wybory. Nowy prezydent będzie pełnił funkcję do przyszłorocznych wyborów samorządowych.
Przeciwnicy Wrony doprowadzili do referendum zarzucając prezydentowi m.in. prowadzenie polityki nadmiernie uwzględniającej interesy Jasnej Góry, nietrafione inwestycje i nadmierne zadłużanie miasta. Uważają np., że po planowanym remoncie nieodnowionych jeszcze części Alei Najświętszej Marii Panny - wbrew wcześniejszym deklaracjom - zostaną one zamknięte dla ruchu, na czym ucierpią handlowcy i właściciele okolicznych budynków. W tej sprawie kamienicznicy protestowali w kwietniu - wywieszając wówczas czarne flagi.

Po raz pierwszy Wrona był prezydentem Częstochowy w latach 1990-95. Od 1993 do 1995 był członkiem Komisji Wspólnej Rządu i Środowisk Samorządowych oraz Rady ds. Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie RP. W latach 1997-2001 był posłem AWS.

Liczącym blisko ćwierć miliona mieszkańców miastem zaczął rządzić ponownie w roku 2002. Wygrał także kolejne wybory, w 2006 r., pokonując w drugiej turze Halinę Rozpondek z Platformy Obywatelskiej.

W latach 1992-1995 oraz 2003- 2007 Wrona był członkiem Kongresu Władz Lokalnych i Regionalnych Rady Europy w Strasburgu. Obecnie pełni funkcję wiceprezesa Związku Miast Polskich, reprezentuje także polski samorząd w Komitecie Regionów w Brukseli.

Referendum w sprawie odwołania prezydenta Wrony nie było jedynym zorganizowanym w niedzielę w regionie częstochowskim. Mieszkańcy gminy Herby decydowali, czy chcą odwołania ze stanowiska wójta Romana Banducha. Tamto referendum było nieważne - do urn poszło jedynie 442 wyborców, czyli 7,9 proc. uprawnionych. Aby wyniki referendum były ważne powinno było w nim wziąć udział 1855 osób. W jednym z obwodów na 551 wyborców zagłosowało tylko trzech, podczas gdy komisja liczyła osiem osób - poinformował dyrektor Jedyk.

Były to kolejne w ostatnim czasie w woj. śląskim referenda w sprawie odwołania lokalnych władz. Przed tygodniem w Gliwicach zorganizowano głosowanie w sprawie odwołania prezydenta Zygmunta Frankiewicza i tamtejszej rady miejskiej. Tamto referendum było nieważne także z powodu zbyt niskiej frekwencji.

Częstochowianie odwołali prezydenta Tadeusza Wronę. Co dalej?


Rozmowa z Krzysztofem Nowakiem, dyrektorem wydziału nadzoru prawnego w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim

Dorota Steinhagen: Jeśli Tadeusz Wrona przegra referendum, to kiedy przestanie być prezydentem?

Krzysztof Nowak: W chwili ogłoszenia przez komisarza wyborczego wyników głosowania, czyli 16, może 17 listopada.

I już?

- Nie potrzeba uchwały radnych, żadnych dodatkowych formalności. Prezydent nie podpisuje umowy o pracę, bo swoją funkcję pełni na podstawie zaświadczenia o wyborze na stanowisko. Przestaje być prezydentem na podstawie zaświadczenia o odwołaniu z niego w wyniku referendum.

 
Odchodzi sam?

- Z wszystkimi zastępcami. Tyle że wiceprezydenci otrzymują odprawy, prezydent nie. Przepisy mówią o trzymiesięcznej odprawie dla prezydenta, ale tylko gdy odchodzi z powodu upływu kadencji, a nie przed jej zakończeniem. Gdyby dostał pieniądze, najprawdopodobniej Regionalna Izba Obrachunkowa zażądałaby od jego następcy, by te pieniądze odzyskał.

Prezydenta nie ma. To kto rządzi w mieście?

- Osoba powołana przez premiera.

Czyli komisarz?

- Formalnie: pełniący funkcję prezydent.

Kiedy premier kogoś takiego powołuje?

Bez zbędnej zwłoki, ale to może potrwać nawet kilka tygodni.

Co do tego czasu?

- I tu jest problem, bo są na ten temat dwie opinie, obie uzasadnione. Według jednych znawców doktryny prawa administracyjnego z chwilą odejścia prezydenta tracą moc wszystkie udzielone przez niego pełnomocnictwa i upoważnienia, czyli nikomu nie wolno podejmować żadnych decyzji w jego imieniu. Według innych znawców - wprawdzie prezydenta nie ma, ale tzw. organ samorządowy istnieje, choć nie jest obsadzony. Czyli pełnomocnictwa i upoważnienia obowiązują. Osobiście, z powodów praktycznych, jestem zwolennikiem tej drugiej interpretacji - nie powoduje paraliżu decyzyjnego w gminie. Gdyby jednak taka decyzja została zaskarżona, wyrok zależałby od tego, którą interpretację podziela sąd.

Potem pojawia się komisarz. Co mu wolno?

- Dokładnie to samo, co prezydentowi, ma pełnię jego władzy.

Czyli może występować o unijne pieniądze, podpisywać umowy na nie, rozpisywać i rozstrzygać przetargi
?

- Może, o ile będzie chciał. Komisarz rządzi jednak zazwyczaj najwyżej trzy miesiące - do nowych wyborów, więc strategicznych decyzji raczej nie podejmuje. Głównie dba o to, by urząd funkcjonował normalnie.

W dniu referendum mija ustawowy termin przedstawienia przez prezydenta projektu budżetu na następny rok. Potem dopiero zaczynają się dyskusje z radnymi i wynikające z nich zmiany. Pana zdaniem budżet byłby zagrożony?

- Formalnie nie, skoro komisarz ma te same prawa co prezydent. Praktycznie - niewykluczone. Komisarz nie zdoła w ciągu dnia czy dwóch zapoznać się ze wszystkimi sprawami, które toczą się w urzędzie. W efekcie więc biegną one prawem inercji i dzięki wiedzy, którą posiadają urzędnicy. Byłem wójtem w Rędzinach i moim zdaniem potrzeba co najmniej dwóch lat, żeby zdobyć całą potrzebną wójtowi, burmistrzowi, prezydentowi wiedzę: poznać przepisy i ludzi, z którymi się pracuje, wydeptać własne ścieżki do urzędu wojewódzkiego i marszałkowskiego. Bardzo młody i bardzo zdolny człowiek może potrzebowałby "tylko" półtora roku.

No to komisarz nie zdąży. Ani nowy prezydent, którego trzeba będzie wybrać niespełna rok przed terminowymi wyborami.

- Czy w Częstochowie wybory musiałyby się odbyć, będzie zależało od rady miasta.

Jak to?

- Przedterminowych wyborów nie ma - a do terminowych rządzi komisarz - jeżeli do końca kadencji jest mniej niż pół roku. Jeżeli mniej niż rok, ale więcej niż sześć miesięcy, rada w ciągu 30 dni od referendum może podjąć uchwałę, by wyborów nie przeprowadzać. Gdyby miały się odbyć, to na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku.

To może jednak w takim wypadku lepiej zrezygnować z wyborów. Pieniądze zostaną w kasie miasta - jakieś pół miliona - a nowy prezydent i tak do przyszłorocznych wyborów niewiele zdziała.

- To, moim zdaniem, będzie decyzja polityczna. Radni będą musieli rozważyć, czy zostawić ster miasta w rękach powołanego przez premiera urzędnika.


Komentarze (0)Add Comment

Napisz Komentarz
smaller | bigger

security code
Ponizej Wpisz Kod bezpieczenstwa


busy